Teraz jest 24 kwi 2018, o 07:57

Strefa czasowa: UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 11 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna strona
Autor Wiadomość
PostNapisane: 16 wrz 2012, o 17:49 
Offline
Stały bywalec
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 9 lut 2011, o 11:59
Posty: 2152
"Prometheus" to film na który czekałem lata. Właściwie, wszystko wskazywało na to że będzie to film na który czekałem od czasów, gdy po raz pierwszy obejrzałem "Alien". Oryginalny, horror sci-fi, majstersztyk w którym wszystkie elementy zazębiają się perfekcyjnie, tworząc atmosferę nie spotykaną w żadnym innym "monster-movie" nie doczekał się niestety godnych następców. Cameron sequel, Aliens, zrealizował jako film akcji, w którym misternie zaprojektowana przez Gigera kreatura została sprowadzona do roli mięsa armatniego, kosmicznych robali które są durna do tego stopnia że pchają się pod działka automatyczne. Alien 3, film często niedoceniany, mimo że dobry sam w sobie, tak naprawdę nie był filmem o obcym. Gdyby podmienić xenomorpha na dowolnego innego stwora, film nadal by "działał" i nic by nie stracił.

Bo oryginalny Alien to nie tylko potwór w korytarzach - to znacznie częściej jego brak, to strach przed ciemnością, to przytłaczający ogrom nieznanego, opuszczonego statku obcych, kontrastujące z nim ciasne pomieszczenia Nostromo, oraz uderzająca w męską psychikę scena gwałtu oralnego a następnie, niepowtarzalne ujęcia brutalnych, krwawych narodzin obcego. Powiedzmy jednak sobie szczerze: drugi i trzeci film mimo że nie dorównały oryginałowi, są warte obejrzenia - szczególnie w wersjach Director's Cut (Aliens) oraz Extended Edition (Alien 3).

Alien Ressurection był filmem w którym magia uniwersum obcego została rozwodniona do tego stopnia, że ledwo przez film przebrnąłem. Oba filmy AVP to tak straszliwe szmiry, że żałuję czasu zmarnowanego na oglądanie ich.

Od czasów Obcego 3 seria nie uświadczyła przynajmniej poprawnej fabuły. O czymś to świadczy, gdy gra komputerowa: Aliens vs Predator 2 (z roku 2001, wyłącznie na PC, szczerze polecam) opowiada spójniejszą i ciekawszą historię niż trzy filmy razem wzięte.

Prometheus miał być filmem który podniesie uniwersum Obcego z kolan. I tak też był przedstawiany przez twórców przed jego premierą, co wie każdy fan śledzący materiały prasowe oraz trailery. Była imponująca strona Weyland Industries. Były krótkie filmy z przemową Weylanda, oraz prezentacją androida David 8. Był w końcu Ridley Scott. Giger maczał w filmie palce (choć jego wkład, jak się później okazało, był minimalny), a Gutalin, artysta znany jako niemal perfekcyjny copycat jego stylu trzymał pieczę nad stroną wizualną. To nie mogło się nie udać.

A jednak, nie udało się. Nie spodziewałem się filmu o Obcym. Miałem jednak nadzieję, że Scott stworzy klimat porównyawalny z tym z oryginalnego filmu.

Prometheus mnie rozczarował na całej linii. Film jest po prostu niespójny. Postacie są płytkie, aktorzy choć się starają nie mają wielkiego pola do popisu, bo role dla nich napisane są zwyczajnie ubogie. Wątek miłosny między Hollowayem a Shaw jest banalny i nieistotny. Nie czuć żadnej więzi emocjonalnej między nimi.

Postać Shaw wypada blado nie tylko w porównaniu z Ripley, ale w ogóle. Przez cały film ta kobieta nie wypowiada ani jednego istotnego zdania. Jako główny charakter jest zwyczajnie nudna i bezbarwna. Wątek jej wiary jest oderwany od całości i wepchnięty na siłę, w dodatku nie trzyma się kupy. Tak samo jak niepotrzebna historyjka o jej ojcu, czy fakt że jakimś cudem umie programować automatyczny stół operacyjny których jak wieść niesie, powstało jedynie 12...

To samo się tyczy praktycznie każdej roli. Charlize Theron wygląda jak gdyby nie wiedziała czego od niej oczekują scenarzyści. Postać Vickers nie wnosi do fabuły absolutnie nic, w dodatku ginie bezsensownie. Na ekranie idzie ją zdzierżyć jedynie dzięki niewątpliwej urodzie pani Theron (kości policzkowe którymi można ciąć stal to niewątpliwe jest "to").

Idris Elba niezbyt przekonująco gra kapitana Janek'a. Ale jak ma to robić, skoro to do bólu stereotypowa rola "jestem czarny, lubię pożartować, mam wywalone, mówię akcentem z Bronxu! Hej mała, nie masz ochoty na czekoladę i odrobinę śmietanki?". Tego się nie da dobrze zagrać, z tego można jedynie kpić.

Na tym tle wyróżnia się kreacja Davida, jednak nie dzięki wybitnej grze aktorskiej Fassbendera - zwyczajnie, postać oderwanego od moralności androida wygląda dobrze na tle nijakich, ledwo ludzkich, charakterów.

Film jest pełen większych i mniejszych "dziur" w fabule, ale nie mam zamiaru ich wszystkich wymieniać (obszerna lista dostępna w internecie). Skupię się tylko na kilku absurdach.

Absurd największy - dziecko Shaw, tentacle monster, proto-facehugger, jak zwał tak zwał. W ciągu dziesięciu godzin rośnie w jej łonie do rozmiarów piłki futbolowej - tak gwałtowny przyrost masy odcisnąłby znaczne piętno na ciele nosicielki, bo pasożyt dosłownie pożerałby ją od środka. Ale nie! Shaw robi sobie cesarkę i na zastrzykach oraz tabletkach przeciwbólowych "jedzie dalej". A wszyscy mają głęboko w dupie, co ona sobie w ogóle wycięła i co się z tym stało, bo Weyland wstał z łóżka...

Młody rośnie jak na drożdżach - piłka zamienia się w coś wielkości małego samochodu jeszcze szybciej (sądząc po upływie czasu, około 5h). Ma dużo macek i wielki otwór gębowy. Hola! Ja wiem, że szybki wzrost oryginalnego obcego z "Alien" nie jest wyjaśniony - jednakże:

1) Oryginalny xenomorph biega sobie swobodnie po Nostromo i nie wiemy czy nie dobrał się do jedzenia
2) W pierwotnej wersji scenariusza jest scena w której Ripley znajduje puste, rozerwane opakowania z żywnością w spiżarce. Scena nie została nakręcona z powodów czasowych.

co jest w Prometeuszu? Jest cholerny kalmar zamknięty w jednym pomieszczeniu w którym znajduje się MediPod oraz trochę strzykawek. Powiększa swoją masę na oko sto razy, bez żadnego źródła pokarmu. Cud, nagięcie zasad fizyki.

Wszystko co niewyjaśnione w tym filmie jest tuszowane "czarną mazią". Jest to najwyraźniej jakiś czynnik wpływający na DNA, ciekawa koncepcja.

Z tym że, działa bardzo wybiórczo. Robaki zamienia w kosmiczne kobry które mają potrzebę wchodzenia do gardła, Inżynierów rozkłada na części pierwsze, martwych ludzi mutuje w super-silne zombie, u żywych powoduje chorobę, ich spermę zamienia w kosmiczne kalmary które cudownie rosną do rozmiarów małego samochodu, po to by złożyć jajo w przełyku łysego kolesia który spał 2000 lat, a następnie zdechnąć. Na koniec wychodzi z tego coś co przypomina nieco Obcego, jednakże jest bez porównania mniej ciekawe.

No właśnie, ta ostatnia scena. Nie wiem co to ma być. Money-shot dla fanów? Wygląda jak doczepiona na siłę... pokazuje nam stwora który został sam na księżycu - Shaw z Davidem (w częściach) wypożyczyli sobie jeden ze statków Inżynierów i lecą do miejsca ich pochodzenia (Po co? Durna babo, wiesz już że ie mają nic dobrego na myśli, czemu twierdzisz że dadzą Ci jakiekolwiek odpowiedzi zamiast od razu ukręcić łeb i wysłać statek z tym czarnym błotem na ziemię) reszta nie żyje. Biedny stworek, nie dość że zdechnie, to nawet nie będzie go w zapowiadanych sequelach - chyba że cudownie okaże się że umie pilotować Juggernauty, czego nie wykluczam, patrząc na inne niespójności.

Z innych absurdów: Davidowi zajęło dwa lata rozgryzienie języka Inżynierów. Skoro korporacja Weyland dysponuje najbardziej hi-tech sprzętem na świecie, czemu liczyli na to że android dojdzie do tego sam w ciągu podróży, zamiast użyć do tego celu jakiegoś super-komputera i mieć wyniki w tydzień? Mogliby wyposażyć załogę w elektroniczne tłumacze czy coś w tym stylu...

Jedyne co stoi na dobrym poziomie w tym filmie, to efekty specjalne. Nic po za tym. Nie ma atmosfery niepewności, nie ma atmosfery grozy, oglądając film absolutnie nie byłem ciekaw co będzie dalej. Spłynął po mnie jak woda po kaczce. Nie chodzi nawet o to że ten film jest zły w porównaniu z "Alien". On jest po prostu zły, dziurawy, niespójny, słabo zagrany w ogóle.

Jako samodzielny obraz science-fiction się nie broni, żaden z niego thriller czy horror, ani film akcji. Mógłbym się pastwić dalej, nad niuansami w stylu:

- słaby design kreatur (kobry i ośmiornice... ktoś dostał pieniądze za to?)

-niespójności jeżeli chodzi o technologię (mają generatory hologramów wyglądające jak kostki Rubika i lewitujące kule do mapowania terenu - ale kamery w skafandrach oczywiście mają żenująco niskiej rozdzielczości, obraz śnieży, dźwięk trzeszczy, a burza piaskowa zakłóca odbiór)

-grupa w teorii wykształconych ludzi zachowuje się jak nastolatki z filmu typu "morderca grasuje w wakacje nad jeziorem" (lecą na inna planetę, wchodzą do budowli która stała pusta 2000 lat... ściągają hełmy, bo da się w środku oddychać, co tam potencjalne, nieznane patogeny i zagrożenia biologiczne! Obca forma życia? Najlepiej potraktować jak szczeniaka!).

-fakt że Prometeusz leciał na autopilocie dwa lata do innego systemu gwiezdnego, ale by dokonać zderzenia ze statkiem Inżynierów wymagane jest heroiczne poświęcenie kapitana oraz dwóch członków załogi (uzasadnione tym że kapitan jest słabym pilotem - kto dał mu tę robotę!?). Nie mogli wprowadzić na szybko trajektorii lotu i uciec w kapsułach ratunkowych, nie wchodzi w grę żadna technologia zdalnego sterowania statkiem, oj nie! Musieli zginąć jak bohaterowie, zapewne, by było sprawiedliwie: Azjata, Kaukaz i Murzyn!!!

Ale po co.

Jakiś czas temu trafił się inny reboot serii science-fiction, pośrednio związany tematyką Obcego - Predators. I mimo że nigdy nie byłem fanem filmów z Predatorem (postać którą dopiero komiksy uczyniły bogatą), bawiłem się na tamtym filmie o wiele lepiej. Mniejszy budżet, słabsze efekty, a jednak - film dużo lepszy.

Prometeusz to nie jest po prostu film nie dający rady unieść bagażu swojego poprzednika - to film który nie potrafi unieść własnych założeń. Bez ogródek powiem - dno. Można zobaczyć ze względu na efekty specjalne, ale to wszystko. Jeden punkt za to że nie bije po oczach amatorszczyzną (ale profesjonalizmem też nie urzeka), drugi za oprawę wizualną.

Dwója w skali szkolnej. A co gorsza, planowany jest sequel...

_________________
Fuck trendy, faulty complexity, get working, proven simplicity. Ride Rollerblade skates - Fusions or Twisters.


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: 16 wrz 2012, o 19:02 
Offline
Site Admin

Dołączył(a): 7 lut 2011, o 15:56
Posty: 4585
Film był zajebisty, gorąco polecam !

_________________
Obrazek


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: 16 wrz 2012, o 19:23 
Offline
Stały bywalec
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 9 lut 2011, o 11:59
Posty: 2152
siwy napisał(a):
Film był zajebisty, gorąco polecam !


LOL :D

_________________
Fuck trendy, faulty complexity, get working, proven simplicity. Ride Rollerblade skates - Fusions or Twisters.


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: 16 wrz 2012, o 19:37 
Offline
Site Admin

Dołączył(a): 7 lut 2011, o 15:56
Posty: 4585
Ja jestem fanem filmów fantastyczno naukowych i tego universum, w każdym obcym możesz znaleźć różne niedorzeczności ale ja to rozpatruję bardziej w ujęciu ogólnym takie filmy, czy są wciągające i fajne po prostu.

Bo filmy ogląda się dla przyjemności. :)

_________________
Obrazek


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: 16 wrz 2012, o 19:45 
Offline
Dużo pisze
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 1 mar 2011, o 22:17
Posty: 585
Film świetny jeśli nie sugerujemy się nazwiskiem reżysera i chcemy obejrzeć dla przyjemności raz, więcej do tego nie wracając.

Jednak jako film Ridleya Scotta to średniak. Można było dużo więcej z niego wycisnąć.

_________________
NPBKKNJ


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: 16 wrz 2012, o 19:56 
Offline
Początkujący

Dołączył(a): 31 mar 2012, o 16:25
Posty: 13
O, lubię temat, też o tym trochę pisałem.

http://polter.pl/chimera,blog.html?14438

http://polter.pl/chimera,blog.html?14463

_________________
http://chimeranarolkach.blogspot.com

http://bookwormatthemovies.blogspot.com


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: 16 wrz 2012, o 20:08 
Offline
Stały bywalec
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 9 lut 2011, o 11:59
Posty: 2152
Tak, filmy ogląda się dla przyjemności, jednak nie potrafię wykrzesać z siebie odrobiny entuzjazmu gdy niedorzeczność wylewa się z ekranu.

John Carter mimo że by klapą finansową, podobał mi się dużo bardziej jako rozrywka w klimatach sf. Jeżeli chodzi o nieco bardziej mroczną stronę gatunku, daleko Prometeuszowi do chociażby District 9. Akcja? Wspomniany "Predators" jest pod tym względem o wiele lepszy.

W każdym Obcym jest sporo niedorzeczności, ale najczęściej są to małe potknięcia, nawet w wypadku słabego Resurrection. Prometeusz ma natomiast ogromne, ziejące dziury w spójności scenariusza. Niemal w każdej scenie przewracałem oczami z zażenowania. W filmie nie ma ani jednej postaci którą da się lubić i z którą czułbym jakikolwiek związek emocjonalny. No ok, gdy Vickers zginęła śmiercią durną, pomyślałem "eh, no i nie będzie ujęcia jak kładzie się spać w bieliźnie". W filmie po prostu para poszła w gwizdek... wizualnie ekstra, treść płytka i nijaka. No, dobrze że przynajmniej niektórzy z ludzi pracujących nad tym obrazem przyłożyli się do swojej roboty.

@Chimera

Pisząc o "oszałamiających obrazach" i "mocnych scenach z horroru" uświadomiłeś mi do jakiego stopnia mój umysł jest zaimpregnowany przed wizualnym przedstawieniem śmierci, krwi, przemocy i flaków.

_________________
Fuck trendy, faulty complexity, get working, proven simplicity. Ride Rollerblade skates - Fusions or Twisters.


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: 16 wrz 2012, o 21:54 
Offline
Site Admin

Dołączył(a): 7 lut 2011, o 15:56
Posty: 4585
Zobaczcie sobie "Cabin in the woods" :)

_________________
Obrazek


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: 16 wrz 2012, o 21:57 
Offline
Dużo pisze
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 1 mar 2011, o 22:17
Posty: 585
Siwy błagam Cię! Najgorzej spędzone półtorej godziny wakacji! Film żałosny, kiczowaty, niewykorzystany pomysł.

_________________
NPBKKNJ


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: 16 wrz 2012, o 22:06 
Offline
Site Admin

Dołączył(a): 7 lut 2011, o 15:56
Posty: 4585
co? fajny, zabawny film :) panienki,motocykle,zombie,potwory, czego chcieć więcej ! :)

_________________
Obrazek


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 11 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna strona

Strefa czasowa: UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Skocz do:  
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL